wspomnień czar lub ring of fire

Dawno tu mnie nie było, ale przez ten czas trochę się działo. Poniżej zajawka z Tribute To Seattle 2010 w Uchu, więcej zdjęć będzie tylko ogarnę. No, ale już dziś mogę podzielić się kilkoma refleksjami bo temat mi bliski, w końcu na tej muzie się wychowywałem. No właśnie. Stojąc w kolejce(sic!) do klubu podsłuchać można było bardzo czarujące i śmieszne rozmowy. Między innymi jedna para koleżanek wymieniała między sobą pytania: „A ty, który jesteś rocznik, bo ja 94”, „ja 95” – odpowiedziała druga. Poczułem się staro :D! Boże przecież dla tej młodzieży to są kapele z odzysku! Kiedy wszystkie najważniejsze zespoły z nurtu grunge wydawały swoje pierwsze płyty, czego ja byłem świadkiem i z wypiekami pędziłem na rynek żeby kupić wymarzoną kasetę od kultowej sprzedawczyni, która w na naszym podwórku miała niezbyt wymyślny pseudonim ‘Babcia’, tych dziewczyn stojących za mną nie było jeszcze na świecie! No i co! Muza łączy pokolenia a dzięki takim imprezą mogłem odczuć to dobitnie na własnej skórze :) Pozdrawiam i do następnego… Image Hosted by ImageShack.us

4 komentarze:

tutturutu pisze...

kij z rocznikiem- duchem to my młodzi niebywale!!
świetna fota!!! rewelacyjna bym powiedziała!!!

eight eights pisze...

hehehe no młodziaki z nas :P i dziękuje za dobre słowo

Hlynur pisze...

Ty tu piszesz o tej 'Babci' co miała budkę z kasetami na rynku w Chyloni? Mówiła mi, że Alice Cooper to to samo co Alice In Chains ale zaopatrzenie i ceny miała dobre :D
ps. Pamietam jak w 98 roku jechaliśmy (Ty, Seba (!!!) i Magda J.) do sklepu muzycznego w Gdyni (ten kolo hotelu Gdynia) po kasete Yield :D

eight eights pisze...

1:0 dla tego Pana! :D Dokładnie Krzysiek ta 'Babcia' z nią były niezłe jaja ale tak jak piszesz zaopatrzenie i ceny bez zarzutu no i sprowadzała na zamówienie rzeczy :D A jak sobie historię z Yield'em przypomnę to łezka w oku ;) ehhh... Kiedyś to się czekało na płyty co? To były wydarzenia :D